Niech
pan dokończy mówił podenerwowany Minho.
-Mogła
poronić …. - powiedział dziwnie cichym głosem lekarz. Dlatego,
przebadamy ją i już niedługo wyjdzie ze szpitala.
Ta
wiadomość jeszcze bardziej przybiła młodego ojca. Zaczął
wykrzykiwać jakieś przekleństwa po koreańsku. Wybiegł ze
szpitala, nie wiedział co robi. Pobiegł do biura SM i poprosił o
wolne. Gdy Yurokushi,
go zobaczyła od razu do niego podbiegła i zaczęła się
przylizywać. Choi próbował nie zwracać na nią uwagi, ona nie
dała mu wyjść. Odepchną ją mocno i wrócił biegiem do szpitala,
gdzie była jego narzeczona. Poszedł
do pokoju, w którym leżała. Usiadł koło i wpatrywał się w jej
bladą twarzyczkę. Po kilku godzinach obudziła się. Popatrzyła
na niego swoim wielkimi oczami. Minko uśmiechną się sztucznie.
Bardzo się martwił o nią i o ich dziecko. Wydawało mu się, że
dziewczyna jakby straciła pamięć....
-Powiedział, że za kilka dni....
POWRÓT
DO NARRACJI 1OS.
Uśmiechnęłam
się do Choia. Widać, że się martwił.
-Doktor
mówił kiedy mnie wypuszczą?-Powiedział, że za kilka dni....
Chciał
mnie pocałować. Ale nagle odzyskałam pamięć i się uchyliłam....
-
Co się stało ? - spytał zdziwiony
-Dowiesz się w domu.... - odparłam...
-Potem zaczął wykrzykiwać coś po japońsku chyba.... Niektóre z tych słów rozumiałam. Ale i tak zdania wydawały mi się bez sensu...
-Dowiesz się w domu.... - odparłam...
Do
Minho zadzwonił telefon, zerwał się. Wyszedł z pomieszczenia i
odebrał telefon. Było słychać jego głos dochodzący z korytarza.
-Yurokushi,
nie teraz.... Nie mogę rozmawiać.-Potem zaczął wykrzykiwać coś po japońsku chyba.... Niektóre z tych słów rozumiałam. Ale i tak zdania wydawały mi się bez sensu...
Po
kilku minutach Choi zajrzał jeszcze do pokoju i powiedział, że
musi iść coś załatwić.
Dziś
więcej go nie zobaczyłam. Zresztą za bardzo nie chciałam po tym
co zrobił....
***
W
końcu po trzech dniach badań wypuścili mnie ze szpitala. Minho od
tego czasu się nie pojawił...
Nie
zamierzałam po niego dzwonić, chciałam się przejść. Po drodze
spotkałam Yuki. Przez całą drogę gadałyśmy :) Odprowadziła
mnie, aż pod sam dom. Chciałam ją zaprosić na herbatę, jednak
powiedziała, że nie ma czasu...
Weszłam
powoli do mieszkania. Wtedy się zorientowałam, że mam jeszcze
bandaże na rękach. Choi miał gościa.... A była nią jego
menagerka.... Gdy weszłam do salonu. Od razu zaczęła się do niego
przytulać. Chciałam jej coś powiedzieć, ale się powstrzymałam.
Pobiegłam na górę się przebrać i wziąć prysznic. Spięłam
włosy w luźny kok, założyłam czarne leginsy i tunikę. Zeszłam
na dół coś zjeść. Siedzieli jeszcze bliżej siebie. Nie mogłam
tego wytrzymać. Ale jeśli Choi tego chciał to proszę bardzo...
Wzięłam
talerz, kubek z herbatą i poszłam na taras. Tam przynajmniej było
spokojnie i cicho.
Po
jakichś 15 minutach. Minho pozbył się swojego gościa... Przyszedł
na taras i usiadł koło mnie.
-
Posłuchaj, jeśli nie chcesz ze mną być to po prostu powiedz ! -
krzyknęłam do niego
Łohohohohohohohohohohohohohoh, CEM NASTĘPNY ROZDZIAŁ I TO W TRYBIE NOW! <33333333333
OdpowiedzUsuńja też ! i to najlepiej jeszcze dziś ! ; ]
OdpowiedzUsuńAAAAAAA, "Jestem" taaaaaaaaka zła!! :D Akcja się rozkręca - Paszkówna ^^
OdpowiedzUsuńwow , dlaczego on ją zdradza ??! Czekam na kolejny rozdział :P
OdpowiedzUsuńDlaczego on jej nie chcę ? Zabije go w moim opowiadaniu!
OdpowiedzUsuń